Szansa

Written by Jon Ricc

Nieśmiałe początki mojego procesu wynurzenia na powierzchnię pragnę przedstawić w drugiej części prologu. Ta historia ukazuje prostą zasadę, którą rządzi się życie obfitujące w intrygujące wydarzenia. Prostą zasadę, o której wiedziałem, jednak nie nie było mi dane jej doświadczyć. Dotychczas po prostu użalałem się nad sobą i wprowadzałem w negatywne stany emocjonalne.

Jak przez mgłę pamiętam jedynie, że był to piątek. Dzień z typu tych, w których wstajesz lewą nogą. Wiem, że pojechałem do pracy i już od samego rana opaczność dobitnie próbowała mi dokopać. Od A do Z nic nie przebiegało po mojej myśli. Wieczorem, cholernie zmęczony, zdołowany, bez energii myślałem jedynie, o tym, by poużalać się nad sobą, obejrzeć coś na youtube i pójść spać.

Zwyczajnie odpuścić.

Przypadkiem odezwał się pewien chłopak z którym chłodno bez żadnej rozmowy i bez oczekiwań umówiliśmy się na wyjście do klubu. Impreza z cyklu tych pod chmurką. Akurat w mojej okolicy.

Odpychając wszystkie wątpliwości i zbędne myśli, niczym robot ogarnąłem się i pojechałem do umówionego miejsca. Po drodze byłem maksymalnie zdesocjalizowany (tak, to nazwę). Odrzucało mnie na samą myśl odezwania się do kogoś.

Tu musimy się zatrzymać.

Przechodzimy do meritum. Postanowiłem sobie, że mój cały dzień nieźle dał mi w kość i nie mam ochoty tam jechać, jednak zrobię to. Jeżeli wyjście będzie wyglądało, tak jak poprzednie kilkanaście godzin, to po prostu wrócę do mieszkania. Nic nie stracę. Mogę jedynie zyskać. To brzmiało banalnie ale zaszczepiłem sobie w głowie myśl, iż może to wydarzenie będzie przełomowym które zmieni już wszystko nieodwracalnie.

Płynnie przechodzimy do sceny, która rozegrała się w klubie. Po raz kolejny pierwsze wrażenie mnie zawiodło. Widząc kolegę, z którym umówiliśmy się na podbój klubu stwierdziłem, że jest na moim, żenująco niskim poziomie. Jak wielce się kolejny raz myliłem.

Tej nocy pierwszy raz poznałem przyjemność z podchodzenia do kobiet i rozmowy z nimi. Na początku jednak asekuracyjnie kupiłem sobie piwo, by nie wyróżniać się wśród tłumu osób. Zabawne, bo jest to sprzeczne z moimi zasadami, gdyż jestem sportowcem i nie planowałem tego dnia pić alkoholu. Czułem jednak ogromną presję społeczną i potrzebę choć minimalnego wpasowania się w rozwścieczony tłum bawiący się w rytm muzyki.

Tego wieczoru podchodziłem do kobiet, udawałem wyluzowanego, robiłem przełamujące mnie rzeczy i jako wisienkę na torcie dorzucę całowanie się z pijaną dziewczyną, którą później odpuściłem i bardzo szybko znalazła innego mężczyznę.

Czułem wzrok innych na mnie, nie potrafiłem zwyczajnie wyluzować, czasem robiłem z siebie małpkę. Kolega z którym się umówiłem pokazał mi, jak luzackie jest jego podejście do tego typu wydarzeń, czy jak poznaje i rozmawia z kobietami. W czasie powrotu do mieszkania czułem wielką ekscytację, która nie pozwalała mi zasnąć. Wreszcie poznałem możliwości, które stoją przede mną.

Szansę na zmianę swojego życia.

  • ToNieKasztan

    „jako wisienkę na torcie dorzucę całowanie się z pijaną dziewczyną, którą
    później odpuściłem i bardzo szybko znalazła innego mężczyznę.”
    Pojawiło mi się pytanie. Jak rozróżnić czy „odpuszczenie sobie panny” jest spowodowane wymówkami (lęk), czy jest to faktycznie świadoma decyzja (po prostu nie podoba Ci się/ nie lubisz pijanych dziewczyn)?

    Po za tym bardzo utożsamiam się z podmiotem lirycznym 🙂

    • Dziewczyna zaczęła robić wtedy dość szalone rzeczy. Przewracać się i uderzyła mnie w twarz, gdy nie chciałem jej pocałować. Była dość ładna 🙂