Sasha

Written by Jon Ricc

Przechadzając się przez jedną z niezmiernie popularnych galerii w mieście i będąc pochłoniętym żywiołową konwersacją na temat kobiet przed oczyma ukazała mi się mocno wymalowana blondynka o wielkich piersiach i kolczykach podkreślających buntowniczy, jak się później okazało, charakter. Zanim się otrząsnąłem i dotarło do mnie, że warto ją poznać, dziewczyna była już kilka kroków za moimi plecami. Bez namysłu dogoniłem ją i zawołałem:  – przepraszam, hej, przepraszam!

Jednak mój uśmiech nie wskazywał, że zamierzam za coś tu przepraszać, a jedynie jestem zafascynowany jej urodą i ciałem. Sasha – tak ją nazwijmy. Cholernie przypominała znaną „aktorkę”. A więc Sasha była zaskoczona tym, że podszedłem. Powiedziałem, co wyróżnia  jej urodę i jakie wrażenie na mnie sprawiła. Krótka rozmowa i wymiana kontaktów z zamiarem umówienia się w niedalekiej przyszłości.

Wiem, że reakcja kobiety to wisienka na tym torcie. Wiem również, że dla przeciętnego śmiertelnika taki sposób poznawanie kobiety może wydawać się dość niepoprawny. Jednak to mój świat – rozgość się.

Pragnę zapamiętać jaka była kobieta. Fascynować się małymi rzeczami. Jej spojrzeniem, sposobem bycia, zapachem jej włosów, piersiami, uśmiechem, kolorem szminki czy zgrabnymi pośladkami. Pragnę być obecny. Życie, jak podpowiada Eckhart Tolle to teraźniejszość.

<kilka dni później>

Napisałem do niej z propozycją spotkania. Zaproponowałem godzinę 20:00, jednak stwierdziła, że woli spotkać się wcześniej.  Odpisałem: „Dobrze, w takim razie po spotkaniu muszę iść na trening, a nie przed, więc musimy być grzeczni”. Stwierdziła, że zaproponowana przeze mnie pierwotnie godzina jednak jej pasuje. Wiem, że wiele kobiet mogę stracić, jednak jeszcze więcej zyskam. Szanujmy swój czas.

W dzień spotkania czułem się jak gówno. Szczerze! Myślałem, że będzie po prostu przeciętnie. Jednak posprzątałem ładnie pokój, jakby miała wpaść. Wiedziałem, że nie należy kierować się samopoczuciem, które jest zmiennym stanem lecz działaniem. W drodze do centrum zobaczyłem dość ładną dziewczynę z torbami zakupów. Zapytałem, czy przechodziła tu 30 minut temu. Zlała mnie ironicznie. Na poziomie świadomym, wiedziałem, że w tej części miasta dużo mężczyzn zaczepia kobiety i one mają wręcz dość. Jednak na tym głębszym poczułem zawahanie. Lekka utratę pewności siebie. Nie miałem zamiaru jednak w to wchodzić.

Spotkaliśmy się z blondyneczką w umówionym miejscu, po czym szybko wyłapałem kilka oznak zainteresowania. Zabawne, jak systematyczne poznawanie nieznajomych kobiet i rozwój pozwalają na uzyskiwanie co raz bardziej pociągających i uzależniających emocjonalnie chwil. Dziewczyna nie patrzyła na mnie, jednak gdy zapytałem: – ile masz czasu?  Zaczęła tłumaczyć, że niby do 22:00 ale może dłużej. Choć wcześniej zakładała w sms, że nie może. Poszliśmy do lokalu, gdzie rozmawiałem z nią, niczym z kolegą. Inicjowałem dotyk na który to dobrze reagowała, jednak było go celowo mało. W głowie miałem myśl:

Zastanów się, co masz do zaoferowania kobiecie. Bądź nagrodą.

Zachowywałem się, jakbym spędzał czas z dawno niewidzianym kumplem. Co zabawne, na spotkaniu opowiadała mi o najgorszych rzeczach, związanych z jej osobą Pozostawało mi jedynie śmiać się z tych zwariowanych historii. W pewnym momencie zapytałem: „Masz ochotę zmienić miejsce?” – jak w filmie „Kocha, Lubi, Szanuje”, gdzie Ryan Gosling, uczył jednego z bohaterów jak uwodzić kobiety. Zaproponowałem lokal „ulica XX” (moje mieszkanie).

Wychodząc z pubu pocałowałem ją krótko na co zareagowała dość intensywnie i seksualnie, jakby właśnie tego potrzebowała, po czym pojechaliśmy przez pół miasta do mnie.