Ruda

Written by Jon Ricc

Złe dobrego początki. Ten dzień należał do typu tych, gdy wstajesz lewą nogą i wszystko od A do Z po prostu się pierdoli i nie przebiega po Twojej myśli. Zaspałem na trening. Spóźniłem się do pracy. Miasto wyglądało, jak w czasie jakieś apokalipsy. Wszyscy byli agresywni i gdzieś się spieszyli, trąbili, a dodatkowo dziwnie na mnie patrzyli. W pracy również było jakoś inaczej. Od kilku dni czułem się źle. Dół sinusoidy.

Z zabawniejszych sytuacji mogę wymienić rozmowę w managerką w pracy, gdy jednocześnie koleżanka zawijała mi rękawy w koszuli. Przyjemne jest, gdy kobiety w pracy otwierają mi drzwi, inicjują dotyk, rozmowę, komplementują, czy spoglądają na… tyłek.

Po pracy byłem umówiony z Rudą. Poznałem ją spontanicznie w centrum miasta, gdy szła z koleżanką. Powiedziałem, że jest ładna i chcę ją poznać. Tyle. W czasie dnia padało. Po ostatnich przeżyciach czułem się tak niepewnie, iż myślałem, nad treścią smsów kilka razy. Zabawne, co?

Krótka wymiana wiadomości:

– (Ruda): Mamy jakiś plan B na wypadek deszczu?
– Schowamy się pod mostem i będziemy zamulać.
– Ok :)
– Polecasz jakiś klimatyczny lokal?
(…)

Ruda miała znaleźć klimatyczne miejsce, gdzie mnie zabierze. Idąc na spotkanie, po pracy śmierdziało ode mnie potem i dodatkowo… wszedłem w psie gówno (co mnie maksymalnie ubawiło, widząc, jak los próbuje mi dziś dokopać).

Po drodze próbowałem się jakoś nakręcić socjalnie, więc zawołałem do biegaczki, którą zobaczyłem, jakiś tekst w stylu: „dawaj, dawaj!„, a do tego chciałem jej przybić „piąteczkę”. Przebiegając popatrzyła na mnie jak na debila i wyszło na to, że przybiłem „piątkę” z powietrzem.

Przejdźmy do spotkania z rudą, które było zupełnym przeciwieństwem całego dnia.

Siedzieliśmy na wygodnej kanapie na piętrze. Rozmawialiśmy, dotykaliśmy i całowaliśmy się. Jej elektryzujące spojrzenie i włosy cholernie mnie pociągały. Cały czas walczyliśmy, o dominację. Raz ja przerywałem pocałunki, raz ona. Dodatkowo mocno patrzyła mi w oczy. I wzdychała, jakby pytała dlaczego nie chcę jej dziś zerżnąć. Czyżby doskonale wiedziała, o co chodzi w tej grze?

W lokalu na piętrze były z nami 3 osoby, jednak nie przeszkadzało nam to, by bawić się w handjob przez ubrania. Nie wiem, czy ludzie udawali, że tego nie wiedzieli, czy rzeczywiście tak było. Jakie to ma znaczenie?  Dziewczyna wyglądała i zachowywała się jak „dziewczyna z zasadami” (wiem, że to głupie), dlatego przez dłuższą część spotkania nie próbowałem pobawić się jej kroczem. Jej pozytywna reakcja mnie zaskoczyła.

Nie będę wdawał się w szczegóły, jednak Ruda powiedziała mi wprost:  „zaproś mnie następnym razem do siebie„, po tym. jak powiedziałem, że jest kobietą: „którą chce zabrać do mieszkania, zerżnąć, a później obudzić się przy niej„. Dodam, że na początku spotkania zaznaczyłem, że chciałbym się z nią fajnie zrelaksować, jednak jutro jestem od rana zajęty.  Sytuacja rozwojowa i dość przyjemna.

Czekając na tramwaj czułem się, niczym bohater zajebistego filmu. Zobaczyłem, że jakiś bezdomny grzebie w koszu, więc zapytałem go: „jak tam łowy?„. Krótka gadka i usiadłem wśród statystów mego życia na przystanku. Bezdomny podszedł do mnie i coś mi powiedział. Wstałem i zacząłem z nim rozmawiać. Dałem mu kilka złotych, po czym powiedziałem, by napił się za moje zdrowie. Stwierdził zafascynowany, że jestem zajebisty, po czym zbiliśmy żółwika i poszedł.

Dalej zdzieliłem wzrokiem pośladki przechodzącej kobiety, a widzący to staruszek wyglądający, jakby miał zejść z tego świata w każdym momencie uśmiechnął się zawadiacko do mnie. Ciągle nakręcony czułem maksymalną pewność siebie bez względu na to, jak mocno próbuje mi dokopać życie. Wiedziałem, że zmierzam w dobrym kierunku.

Wieczorem pomyślałem: Bez wymówek. Jutro kolejny dzień.

  • Frederic Honinblost

    Brakuje mi w tej historii takiej literackiej mięsistości, na której można się zatrzymać i za dużo w niej widzę zdań bardziej przypominających luki wypełniające tekst aniżeli wartościowych dodatków do fabuły. Myślę, że tu problem, który tylko dla mnie może wydawać się problemem, leży w. strzelam, redakcji tekstu? W sensie braku redakcji. Nie chcę być jakimś kutasem, tak tylko mi to przyszło do głowy.

    Kuba

    • Kuba – zajebiście, że napisałeś!

      Szczerze, to tekst był napisany w formie raportu jako opis dnia. Może masz rację. Zbytnio się pospieszyłem i nie jest dopieszczony.
      Dzięki! Wpadaj tu częściej. 🙂