Przygody z Tinder

Written by Jon Ricc

Środek tygodnia. Późny wieczór w centrum miasta.

Mamy jeszcze godzinę do odjazdu pociągu. Wraz ze znajomym wchodzimy do kawiarni. Siedzą tam dwie dziewczyny. Jak dowiedziałem się za chwilę… oprócz tego, że jedna posiada dość ładną buzię, to nie reprezentują sobą zupełnie nic.

Kolega zaproponował, by podejść i miło porozmawiać, a ja nie miałem nic przeciwko. Jednak czy przyjemnością można nazwać rozmowę, w której kobiety mają minę srającego kota, a do tego zachowują się niczym księżniczki, przy których trzeba akrobatycznie wręcz starać się o minimalne zainteresowanie?

Jednak nie w tym rzecz.

Nasza rozmowa przenosi się na temat aplikacji Tinder i poznawania ludzi. Dziewczyna z ładną buzią zaczyna opowiadać, że spędza przy niej dużą cześć swego wolnego czasu. Co w tym niezwykłego?

„Bardzo lubię, jak piszę sobie do takiego gościa, a on się nakręca i podnieca. Ja mam z tego niezłą bekę, a on wyobraża sobie dużo. Jeden chciał zabrać mnie helikopterem na Malediwy.” – to jej słowa.

Zapytałem z ciekawości, czy nie jest tak, że ona jedynie próbuje się dowartościować i poprawić sobie humor tym, że faceci próbują ją poderwać i tak się starają.

Bez zawahania i z uśmiechem na twarzy odpowiedziała, że tak własnie jest.

Zobacz, jak popierdolone jest nasze społeczeństwo. Kobieta, może mieć po prostu ładną buzię i zawsze ma masę adoratorów, zainteresowanie, propozycje, dostęp do seksu. Mężczyzna zaś, musi doświadczyć wielu porażek, odrzucenia, trudnych chwil w samotności.

Jednak to jest w tym wszystkim piękne, bo ty właśnie my jesteśmy zdobywcami. Rozwój na wielu płaszczyznach, które działają niczym naczynia połączone prowadzi do złapania życia za przysłowiowe jaja i wzięciu tego, na co mamy ochotę.

PS. Jeżeli korzystasz z aplikacji Tinder, to zobacz ten poradnik.