CZY PRZESZŁOŚĆ KOBIETY POWINNA MIEĆ ZNACZENIE?

Written by Jon Ricc

Pytanie, które zadaje sobie niemal każdy facet. Ilu seksualnych partnerów moja kobieta miała przede mną?

Wielokrotnie w gronie swoich bliższych i dalszych znajomych spotkałem się z potwierdzeniem, że kwestia przeszłości partnerki jest przedmiotem sporów, a wielokrotnie wypacza i zabija relacje między mężczyzną a kobietą. To sprawa w pewien sposób pełna paradoksu, z jednej strony niemal każdy facet jest żywo zainteresowany tym, ilu partnerów kobieta miała w przeszłości, z drugiej zaś bardzo często nie są gotowi unieść ciężaru, który kryje się za odpowiedzią na to pytanie. Przede wszystkim my jako faceci, a właściwie nasze ego, nie jest w stanie przyjąć za pewnik, że kobiety w życiu mają znacznie więcej seksu niż my. A wynika to z bardzo prostej przyczyny. W dobie dostępnych na rynku mnogości aplikacji takich jak Tinder, Badoo, czy Zaadoptujfaceta, seks dla kobiet jest na wyciągnięcie ręki. Nawet jeśli w tym momencie mówimy o kobietach, którym bardzo daleko do okładki PLAYBOY-a. A całość mogę skwitować tym, co usłyszałem niegdyś w trackie interakcji dwóch kobiet, z których jedna powiedziała, że w Warszawie łatwiej dostać seks niż jakąkolwiek pracę. Nie wzięła się zatem znikąd dość powszechna anegdota, że mężczyźni w swym życiu mnożą ilość partnerek trzykrotnie, a kobiety dzielą tę liczbę przez trzy. Facet musi być zdobywcą, męskie ego chełpi się przed innymi samcami chwaląc się liczbą zdobyczy. Kobiety zaś, chcą pozostać w cenie i być postrzegane jako porządne, muszą zaniżać tę liczbę, gdyż, bądź co bądź – Polska jest krajem relatywnie konserwatywnym w porównaniu do innych państw, szczególnie zachodniej części Europy.

Kłamstwo kobiet  w kwestii dotyczące ilości seksualnych partnerów jest zatem w pełni uzasadnione. Nie chcę one wywoływać tą wiedzą niepotrzebnych napięć w relacji, i denerwować partnerów. Na tej płaszczyźnie kobiety są wyjątkowo inteligentne i mają wyczucie. Jeśli wyczują niepewność seksualną w oczach, gestach swojego partnera, celowo będą się wybielać jeśli chodzi o ilość seksualnych przygód, i przytakiwać mu: ”Masz rację,  kobieta która po imprezie idzie z facetem do domu, to zwykła, nic nie warta dziwka, ja bym w życiu tak nie zrobiła”. I mówi to ta sama kobieta, która na wieczorze panieńskim swojej przyjaciółki przespała się z dopiero co poznanym facetem. Robi to celowo, bo nawet jeśli chciałaby być spójna ze sobą i szczera i oceniona. I choć rodzi to bardzo niezdrowe konsekwencje, bo każde kobieto w jakiś sposób wstydzić się swojej przeszłości i udawać świętoszki, a facetom karze wierzyć, że wszystkie kobiety to nierządnice, „Ale moja Ania na pewno taka nie jest”. No bo…co się dzieje w momencie, kiedy facet, który do chwili poznania ostatniej swojej wybranki spał z trzema kobietami, bo był w trzech długich relacjach, a jego kobieta miała dziesięciu, piętnastu lub więcej partnerów? W tym momencie przed oczyma facet otrzymuje paraliżujący obraz, w którym kobieta z którą ma do czynienia, doświadczyła wszystkich scen widzianych dotąd na filmach porno – i nie mam tu nawet na myśli koloru skóry partnerów, z którymi eksperymentowała. Część facetów w tym momencie poczuje obrzydzenie i niechęć do dalszej relacji ze swoją partnerką. Część zaś, mniej pewna siebie, ze zdecydowanie mniej „bogatą przeszłością”, zacznie zadręczać się, kompletnie niepotrzebnie serią pytań: A jeśli brali ją od tyłu? A jeśli spała z murzynem? A jeśli poprzedni mieli większego? A co, jeśli tak naprawdę jej nie zadowalam, tylko nie chce być niemiła? Być może trochę przedstawiam to w przejaskrawionym lub pejoratywnym świetle, w istocie mnóstwo facetów ma właśnie z tym problem. Ujawnia się tu syndrom madonny i ladacznicy. Mężczyźni pragną nieskażonej niewiasty, która będzie świecić przykładem czystości, ładu i domowej harmonii, z drugiej zaś strony kobiety, która będzie suką w łóżku, która będzie potrafiła robić loda niczym wyuzdana suka. Facet pragnie tego wszystkiego, jest jednak jedno ale. Chce kobiety, która będzie ladacznicą w łóżku, ale tylko DLA NIEGO. Ciężko pogodzić się z myślą, że kobieta w przeszłości zachowywała się w sposób sprośny i bezwstydny wobec innego samca.

Oczywiście jeśli jesteś naprawdę pewnym siebie i dojrzałym facetem, ze zdrowym podejściem, nie oceniasz kobiet, i na każdym kroku to pokazujesz, być może usłyszysz prawdziwą przeszłość swojej kobiety. Bo odpowiedni zestaw przekonań mężczyzn powinien zaczynać się od tego, że kobieta, mają iluś partnerów przed nim, z całej tej grupy wybrała właśnie jego, co oznacza, że na ich tle w jakiś sposób się wyróżnia, i taka kobieta nie zostawi szybko takiego faceta. Mężczyźni powinni przeramować skrzywione myślenie dotyczące kobiet i traktować jej otwartość seksualną jako jej zaletę. Pozwala to czuć się kobiecie w pełni komfortowo, co często przejawia się w niewspółmiernie lepszymi doznaniami w łóżku. Co powinien mieć facet, który zna przeszłość swojej wybranki w głowie? „Jestem dumny z tego, że mając wszystkich poprzednich, wybrała mnie, i to ze mną chce być, bo to oznacza, że jestem lepszy niż każdy jej poprzednik”.

Niestety, rzadko który mężczyzna zamiast mentalnie atakować kobietę o bogatej przeszłości seksualnej zacznie zastanawiać się, czym było to spowodowane. Zazwyczaj jest to po prostu etap, okres, kiedy kobieta, czerpiąc z życia pełnymi garściami chce spróbować wszystkiego, co często według bzdurnej, społecznej litery prawa uznane jest za zakazany owoc. Chce się wyszumieć, by mogła czuć się w życiu spełniona, i nie żałować na późniejszym etapie. Skoro zatem decyduje się w pewnym momencie życia na związek, powinno to oznaczać dla faceta że jest na to gotowa. Oczywiście, to nieco wyidealizowany model. Mnóstwo kobiet zdradza, podobnie jak mnóstwo facetów, nie zmienia to jednak faktu, że wydawanie osądu na temat kogoś na podstawie doświadczeń z przeszłości jest cholernie niesprawiedliwe.

Reasumując, w moim odczuciu przeszłość partnerki absolutnie nie powinna rzutować na obecną relację. Już sama nazwa na to wskazuje, PRZESZŁOŚĆ = PRZESZŁOŚĆ. Zamknięta karta. Koniec. Do poruszenia tego wątku z jednej strony skłoniła mnie obserwacja znajomych, z których wielu na podstawie swojej przeszłości rezygnowało z  drugiej osoby. W sytuacji, kiedy w wielu innych obszarach porozumiewali się bez słów, pasowali do siebie wręcz idealnie. Z drugiej zaś strony, ilość wątków poruszanych na przeróżnych blogach i forach przez facetów (choć tu bardziej pasowałoby określenie mistrzów klawiatury) dotyczących właśnie ilości seksualnych partnerów seksualnych kobiety – jest przerażająca. Zatem jeśli miałbym z tego miejsca wystosować odezwę do któregokolwiek z tych ciężkich przypadków – powiedziałbym – żyj życiem tu i teraz. I dziękuj za wszystko, co wydarzyło się w przeszłości Twojej partnerki, bo to ukształtowało ją na tyle i pozwoliło być osobą, którą teraz kochasz.


Wpis by TOMMYGALANTE