PROLOG

Written by Jon Ricc

Czerwiec. Wiosna. 2016.

Maksymalne wkurwienie. Upadek bardzo nisko.

Historia całkiem niedawno zatoczyła koło, a ja zrozumiałem, że grałem by grać, lecz nie by wygrać. Pragnę przyznać się do błędów. Wyluzować. Oczyścić się i zacząć od nowa.


Wszystko wydarzyło się dwa miesiące temu. Kolejne zderzenie z rzeczywistością. Przebudzenie. Uzmysłowienie sobie, że znów startuję z poziomu -100. Zaczynamy.


Dokładnie dwa lata temu pracowałem w pracy, której nie lubiłem. Nie miałem doświadczenia z kobietami. Nie potrafiłem konsekwentnie dążyć do swoich celów. Popadałem w różne skrajności. Próbowałem się przypodobać osobom, których nie szanowałem. Dawałem również kobietom moc sprawczą, aby kierować moimi emocjami i odczuciami. Idealizowałem je w swej głowie.


Dwa lata temu, na dzień przed związaniem z pewną kobietą na dłużej, oglądałem sobie na telefonie webinar V i F, przy czym próbowałem, jak najwięcej zapamiętać i z tego wynieść. Oczywiście, jako teoretyk…

Pragnąłem coś zmienić grając w bezpieczny sposób.

Przykuty kajdanami do swego sposobu na życie.

Pełen sprzeczności i pragnienia wynurzenia się na powierzchnię.

Pragnąłem poczuć się po prostu kurwa szczęśliwy.

Pragnąłem pozbyć się swoich szalonych lęków społecznych.

Pragnąłem być reżyserem, aktorem i scenarzystą własnego zajebistego życia.


Dwa szalone lata związku i wróciłem przez swoje wewnętrzne demony/przekonania/fundamenty do momentu wyjścia…  
Stwierdziłem, iż czas zacząć wreszcie żyć tak, jak chcę! Kolejny raz.


Umówiłem się dzięki popularnemu portalowi społecznościowemu na wyjście do klubu w celu poznawania kobiet, a dzięki temu moje życie miało właśnie się odmienić. Dokładnie – miało. 
Wyszliśmy wspólnie do klubu, po czym okazało się, że mój doświadczony skrzydłowy woli się najebać, zostać strażnikiem browaru/papierosa niż podchodzić i poznawać kobiety.

Znów prowadziłem rozmowę, by się przypodobać. Nie akceptowałem siebie. W głowie mej zaświtała myśl, że nie uda mi się zmienić. Nie jestem elegancko ubrany, nie mam pieniędzy, nie mam znajomych, gdyż zgrabnie się od nich odciąłem podczas blisko dwuletniego związku.


Pozytywne namiastki procesu dała mi rozmowa ze śliczną mulatką. Zabawne było też to, iż poznając jedną dziewczynę zapytałem: „co Cię kręci w życiu, co lubisz robić?„. Okazało się, że poza studiowaniem jej życie jest szare i nudne. Ja za to na siłę próbowałem wymyślić coś będące wartościowe w jej życiu. Czy tak bałem się, że urażę kobietę? Mogłem robić wszystko jednak na siłę starałem się, by było miło i przyjemnie. Z perspektywy czasu  i doświadczenia – zabawne.


Startuję po raz kolejny z poziomu -100.

Zawsze pragnąłem przemiany podczas jakiś etapów w mym życiu. Przy rozpoczęciu gimnazjum, liceum, czy studiów. Nigdy się nie udawało. Wreszcie rozwścieczony wszystkimi sytuacjami w mym życiu postanowiłem zagrać mocniej kartami, które dostałem od życia.

Chłopak z którym wyszedłem na miasto wspomniał coś o jednej książce, dotyczącej „stawania się mężczyzną”, którą mi następnie pożyczył. Po zabraniu się do lektury miałem wrażenie, że to początek czegoś większego…

Ryzykuję, bo nie mam nic do stracenia. 

I wtedy coś zaczęło we mnie pękać oraz się zmieniać. Zacząłem poznawać podobne osoby, chłonąc chwile, emocje i fascynować się kobietami.

Zanurzyłem się w życiu.