Mary Corleone

Written by Jon Ricc

Tego wieczoru brakowało mi jakiejkolwiek chęci, czy energii do opuszczenia mojego pokoju. Usypiam.

Wiedziałem, że to wszystko bez znaczenia. Wychodzę.

W centrum spotkam się z dwoma kolegami. Ruszam w stronę klubu.

Wchodzimy do klubu. Pierwsza niezręczna rozmowa z grupką kobiet, druga, trzecia.

Nie czuję tego. Jestem w głowie. Nie bawi mnie to.

Idziemy na parkiet.

Cofnijmy się do poprzedniego dnia… Oglądałem Ojca Chrzestnego III, gdzie urzekła mnie uroda aktorki, grającej rolę Mary Corleone. Stwierdziłem, że tak może wyglądać moja przyszła żona. 

Idąc w klubie nagle moim oczom ukazała się kobieta cholernie przypominająca tą aktorkę. Akcja-reakcja. Łapię instynktownie ją za dłoń. Poznaję jej imię i informuję, iż jest piękna. Jestem zafascynowany jej urodą, co komunikuję jej spojrzeniem i postawą ciała.

Mam ochotę ją pocałować. Robię to po minucie znajomości. Doznaję niespotykanej przyjemności zatapiając się w jej zgrabne i delikatne usta.

Spędzamy ze sobą jedynie godzinę, jednak jest to coś niepowtarzalnego. Piekielnie mocne połączenie emocjonalne i seksualne na linii mężczyzna – kobieta. Nasze usta wyrażają jedynie krótkie, pojedyncze słowa przeplatane długimi pauzami i elektryzującym spojrzeniem. Moje dłonie poznają każdą wypukłość jej ciała.

Zabieram ją na parkiet. Jesteśmy nienasyceni. To wszystko bardziej przypomina seks przez ubrania, niż jakąkolwiek formę tańca. Wracamy na lożę. Nie jest dane nam spędzić ze sobą całą noc. Jednak wiem, że to co się wydarzyło było po prostu zajebiste.

Po wszystkich czuję się jak „na haju”. Kolejny piękny moment, który wybija mnie z marazmu dotychczasowego żywota. Poczułem niespotykaną fascynację i bez zawahania ją wyraziłem.

Coś wspaniałego…