Lilia

Written by Jon Ricc

Późnym wieczorem wraz ze znajomym wyruszyliśmy do centrum miasta. Cały czas jednak byłem w świecie swoich myśli, a interakcje z kobietami wyglądały na wymuszone, szarpane i niespójne. Bałem się, że wróciłem na dno sinusoidy mojego samopoczucia. Czułem się, jakbym miał maskę na twarzy, jakbym wygłaszał nie swoje kwestie.

W międzyczasie wydarzyła się przezabawna sytuacja. Zobaczyłem ładną dziewczynę i automatycznie podszedłem, przy okazji żartując, że my się gdzieś poznaliśmy. Chciałem ją tak wkręcić, po czym okazało się,  że my się rzeczywiście znamy. Mieliśmy przyjemność wspólnie oglądać mecz w jednym z pubów. Po raz setny stwierdzam, że świat jest bardzo mały!

Znajomy zauważył Ukrainki, które to poznał na krótko dzień wcześniej. Podeszliśmy się przywitać. Szybka rozmowa, wstępny brak zainteresowania , po czym stwierdziliśmy, że idziemy do klubu. Buzi w policzek. Pożegnanie.

W klubie, czekając w kolejce do baru rozmawialiśmy o spotkanych wcześniej trzech dziewczynach z którymi spędziliśmy trochę czasu. Wszystkiemu przysłuchiwała się jedna kobieta z którą chwilę wcześniej śmiałem się, że kolejka nigdy się nie skończy. Nagle postanowiła się wtrącić żartując, że wolałaby nie słyszeć naszej rozmowy. Skończyło się na tym, że zostawiła koleżanki i stała z nami, wspólnie rozmawiając, częstując nas drinkiem i żartując.

Za chwilę przed klubem zjawiły się wspominane Ukrainki.  Jedna starsza ode mnie o ładnych kilka lat zgrabna blondynka o głębokim, ciemnym spojrzeniu oraz druga, młodsza, urocza szatynka. Siostry.

Podeszły, a ja zażartowałem z młodszej, że z nudów gra na telefonie z puzzle. Normalna rozmowa, przy czym blondynka stwierdziła, że jestem tu normalny. Odebrałem, to jako nieatrakcyjną rzecz, która mnie dyskwalifikuje, by dobrze się tej nocy z nią bawić.  Odpowiedziałem sobie sam w swej głowie, że nie interesuje mnie to. Chcę się dziś zrelaksować, porozmawiać ze znajomym i poznać po prostu ciekawe kobiety.

W międzyczasie dj zagrał jakąś ulubioną piosenkę Ukrainek. Pobiegły bawić się na parkiecie, a ja wróciłem do rozmowy z kolegą i nowo poznaną znajomą. Bez żadnych oczekiwań, szukania interesujących kobiet, czy narzuconych stanów lub ram. Po prostu czysta satysfakcja z rozmowy i relaks w tą sobotnią noc.

Za chwilę dziewczyny wróciły. Zafascynowane rozmawiały ze sobą, o tym, jak jeden mężczyzna podniósł młodszą siostrę i zrobił z nią obrót. Przerażało je jednak to, że tylu mężczyzn nie dawało im spokoju. Potraktowałem naszą rozmowę, jako obronę przed nachalnymi samcami.  Prowadząc konwersację pytałem, o interesujące mnie rzeczy, a jeżeli nastawała cisza, to po prostu przestawałem zwracać na nie uwagę. Potraktowałem je, jak dawno nie widzianych kumpli.

Postanowiliśmy wejść wspólnie do klubu. Usiedliśmy, a ja zacząłem rozmawiać z jedną czarnowłosą. Rozmowa była maksymalnie naturalna. To była interakcja na linii mężczyzna-kobieta.  Rozmawialiśmy, dotykaliśmy się i czułem satysfakcję z tego procesu. Nie myślałem, że teraz powinienem to, teraz tamto. Coś zaczynało pękać w moich blokadach, wszedłem w myślenie „tu i teraz”, zrzuciłem z siebie oczekiwania wyniku tej nocy.

Wróciłem do znajomego, który siedział z Ukrainkami. Potrzebowałem jednak stołka. Obok były jakieś Tajki, więc przysiadłem się i zacząłem z nimi rozmawiać. Żartowałem sobie i czułem się z tym dobrze. Opowiadałem wszelakiej maści zabawne rzeczy, które to mnie mocno bawiły. Kolejny raz widzę, że nie ważne co mówię i czy się do końca rozumiemy. Ważne, że zyskuję po prostu luz i mowę ciała, która sugeruje, że jestem samcem i jestem gotów zaoferować kobiecie dobrą zabawę oraz niezapomniane przeżycia

Za chwilę zawołał mnie znajomy, z pytaniem, co robimy. Ciągle siedział wraz z Ukrainkami, które po prostu czekały na na jakiś ruch. Zabrałem blondynkę na parkiet, a kolega został z szatynką…

Choć pierwsza minuta tańca była maksymalnie drętwa, zmieniłem to. Zacząłem tańczyć instynktownie, a moja głowa wylądowała na szyi blondyneczki. Rozkoszowałem się jej zapachem i ciałem. Ruszałem się seksualnie i jedynie raz na jakiś czas obracałem, ją sobie przodem lub tyłem. Czasem również odepchnąłem. Dotykałem, chłonąłem, zatracałem się w chwili.

Choć wszystko przebiegało dość mocno erotycznie, to w głowie miałem pewną myśl, a zarazem blokadę: „Przecież, to starsza dziewczyna i rozmawialiśmy w taki sposób, w jaki robię to z koleżankami. Nie było tam żadnej chemii i fajerwerków. Jeżeli zaryzykuję, to ona pójdzie sobie i co wtedy? Dzisiejsza noc będzie do dupy?”

Pocałowałem ją na krótko, po czym w oczy powiedziałem, że: „to jest mega przyjemne”. Zaczęliśmy całować się dalej, Zabrałem za rękę przed klub i poczułem się przy niej maksymalnie wyluzowany. Jakbyśmy znali się od wielu lat. Patrzyłem jej w oczy i czułem się spójny w swoim zachowaniu. Nie było żadnych momentów z chwilą zawahania, typu: „co teraz?„. Po prostu instynktowne, męskie działanie. Czerpałem jedynie przyjemność zatracając się w jej spojrzeniu. To był magiczny moment, kiedy świat się zatrzymał. Kiedy czujesz, że czyste emocje są piękne.