Fuck It

Written by Jon Ricc

Wieczorem przyjechała do mnie dziewczyna którą poznałem kilka dni wcześniej. Miałem ochotę zrelaksować się z nią przy winie i filmie.

 

Już po połowie pierwszej lampki rozebrałem ją. Sprawdzam gdzie są granice, a może czy właściwie są? Po wszystkim jednak czuła się bardzo skrępowana i zawstydzona. Wydaje mi się, że powinienem wrócić do schematu wieczorów, gdzie z kobietą dopijemy to wino i pozwolę jej się rozluźnić, dobrze poczuć, otworzyć, a wszystko będzie płynęło naturalnie. Nigdzie nam się przecież nie spieszy. Gramy w jednej drużynie.

Jako kolejna kobieta mówi, że wstydzi się mnie. Zdarzały się dziewczyny, które przychodziły na randkę „po kielichu” i same później twierdziły, że potrzebowały tego na odwagę przed spotkaniem ze mną. Biorę to jako dobrą kartę. Jest w tym wszystkim obraz mnie, który pozwala na łamanie społecznych schematów i filmowe akcje z kobietami. Z drugiej strony, to informacja, by czasem bardziej odczytywać kobietę jaką jest, dostosować się, dać temu wszystkiemu płynąć.

Usłyszałem również, że ostatnio byłem bardziej rozmowny. Zlewam to. Jeżeli nie chcę, to nie mówię (na tym etapie interakcji). Wtedy powstaje cisza, którą pragnie wypełnić kobieta. Jeżeli mam ochotę na chill i zabawę jej włosami, to robię to. Ja jedynie podbijam jej emocje z rozmowie tak, że kobieta cały czas opowiada o sobie i czuję się zrozumiana, jak nigdy dotąd. Jestem dobrym słuchaczem.

Dziewczyna zadaje mi dużo pytań, o to, jaki jestem, czy często spotykam się tak, jaki mam światopogląd. Twierdzi, że nie lubi stagnacji i szybko się nudzi. Podłapuję temat i zaczynam jej opowiadać, jak pragnę z nią zrealizować mój plan.

Będę ją wiązał, bił i poniewierał. Mówię jej to w normalny sposób. Dziewczyna stwierdza, że nie doświadczyła jeszcze tego jednak widzę, że ma zaprogramowane w głowie, by być cnotką. Ciągle słyszę teksty: „co ty robisz? / przestań / nie rozbieraj mnie / za szybko / nie znam cię dobrze”. Jednak to wszystko jej się podoba. Wiem, kiedy ten sprzeciw jest udawany, a kiedy wymuszony przez społeczną poprawność.

Spędzamy tak 8 godzin, choć przed spotkaniem byłem wypruty z energii. Kilka razy rozbieram ją do naga, po czym ona raz po raz ubiera się po wszystkim ubiera się. Zabawna sytuacja. Kilka dni wcześniej miałem podobnie. Wtedy leżałem wzdłuż łózka nagi, a dziewczyna którą znałem od ponad godziny ubrała się i siedziała po turecku na wysokości mojego krocza. Z poprawności powiedziała, bym się ubrał, co totalnie zlałem. Spodobało jej się to i resztę czasu rozmawialiśmy sobie na luzie w takiej konfiguracji.

Wracając do historii właściwej, oczywiście wszystko kończy się seksem. Jednak musiałem jej rozkazywać. („zdejmuj tą cholerną bluzkę / nie odzywaj się / skup się na przyjemności”).

Z rana dzwoni mój telefon. To ona. Odbieram i słyszę:

– wykorzystałeś mnie! (…) przyjadę dziś do ciebie, dobrze?

 

 Nie miałem nic przeciwko. Film, relaks, łóżko, moje 4 ściany.

Stwierdziłem, że czas poszukać kolejnych granic w życiu tej niewiasty. Zaczęliśmy od tego, że doszedłem na jej buzię. Następnie relaksowaliśmy się przy filmie i rozmawialiśmy o relacjach, szalonych sytuacjach, ludzkich zboczeniach. Zauważyłem, że gdy dziewczyna polubi moje chore poczucie humoru, wtedy się dogadamy.

Następnie miała jechać do znajomych więc zaproponowałem, by dała mi dwie minuty (poinformowałem, że wystarczy). Spojrzałem jej w oczy i zaproponowałem… najgorszy seks w jej życiu. Oczywiście, to mój kolejny głupi żart.

 

Relaksujący wieczór x2.

PS. Mój telefon pokrótce wibruje. Odczytuję wiadomość. „Jon, idę zaraz spać ale pragnę ci podziękować, bo mam po dziś lepszy humor:) dobranoc:*”.